piątek, 24 maja 2013
16.Koszmar.
Obudziłem się w środku nocy,cały roztrzęsiony,miałem koszmarny sen. Głos we śnie ciągle powtarzał że już nigdy jej nie zobaczę,że ona nigdy nie obdarzy uczuciem kogoś takiego jak ja. Minuty mijały a ja wciąż nie mogłem się otrząsnąć. W końcu wstałem,podszedłem do lustra i z łzami w oczach obiecywałem sobie że się nie poddam,znajdę ją bez względu na wszystko. Szybki prysznic,śniadanie i byłem gotowy do wyjścia. Musiałem pójść do pracy,już i tak wziąłem za dużo wolnego. Ciągle miałem jej uśmiech przed oczami. W pracy czas dłużył mi się w nie skończoność. W końcu ostatni pacjent i mogłem wrócić do mieszkania. Kiedy tylko przekroczyłem próg moich drzwi upadłem na kolana i zacząłem płakać. Nie wiem co się ze mną działo. Od kilku dni miałem okropny humor. Poszedłem do kuchni,wziąłem nóż i pospiesznie wyszedłem na zewnątrz. Odpaliłem papierosa i poszedłem w kierunku centrum. Mijałem ludzi,ich twarze wydawały się obce,byłem bardzo roztrzęsiony. Nagle stało się coś czego się nie spodziewałem,zauważyłem Olivię. Podszedłem do niej,zapytałem czy mnie pamięta,to przypadkowe spotkanie pobudziło mój organizm do wydzielania endorfiny. Odpowiedziała twierdząco,lecz się spieszyła. Dałem jej swój numer i powiedziałem żeby zadzwoniła kiedy będzie wolna. Powiedziała że odezwie się jeszcze dzisiaj. Szczęśliwy poszedłem do klubu. Znów zapaliłem papierosa z ochroniarzem i wszedłem do środka. To samo miejsce,to samo zamówienie,ten sam barman. Wypiłem jedną szklankę,potem kolejną,czas mijał,godzina za godziną. Nachalnie sprawdzałem telefon,lecz to na nic,nie zadzwoniła. Straciłem już nadzieję. Zapłaciłem rachunek i wyszedłem. Odpaliłem papierosa i poszedłem w stronę domu. Zastanawiałem się czy coś jej wypadło,czy to ze mną coś nie tak. Szedłem pustą alejką nagle zza rogu wyłoniła się dziewczyną,około dwudziestu pięciu lat. Długo nie myśląc wyjąłem nóż,rozejrzałem się dookoła i podszedłem do niej. Zapytałem która godzina,kiedy zaczęła szukać telefonu w torebce wbiłem jej nóż w brzuch,złapałem ją za twarz i wpadłem w furię,wbijałem i wyjmowałem nóż kilkadziesiąt razy. Osunęła się na ziemię. Stałem nad nią patrząc oniemiały,z łzami w oczach zacząłem ją kopać,łamiąc jej większość kości. Wytarłem nóż o jej ubranie i odszedłem,lecz to nie dało mi ulgi. Wróciłem do domu wziąłem prysznic i wyszedłem na balkon. Paliłem papierosa za papierosem. Kiedy już wyjąłem ostatnią fajkę z paczki położyłem ją na stoliku i położyłem się na łóżku. Nie mogłem zasnąć,ciągle błądziłem w korytarzach myśli. Sam nie wiem kiedy odpłynąłem.
środa, 22 maja 2013
15.Bestia ma uczucia.
Obudziło mnie pukanie w szybkę. Zaspany otworzyłem oczy i wyjrzałem przez okno w drzwiach od strony kierowcy. Ujrzałem policjanta,szybko zebrałem myśli i wyszedłem przed auto. Policjant pytał czy widziałem wczoraj coś dziwnego,zapytałem o co chodzi,mówił coś o morderstwie młodych ludzi,jedna ofiara w szpitalu. Powiedziałem że nie zauważyłem nic podejrzanego,zapytałem czy mógłby zbadać mnie alkomatem,wczoraj piłem a chciałbym wrócić do domu,oznajmiłem że przeraża mnie to miejsce. Funkcjonariusz wyjął alkomat,dmuchnąłem,wynik negatywny. Pożegnałem się i odjechałem. Kiedy wjechałem do miasta było około czternastej. Kiedy wszedłem do domu czułem pewien rodzaj pustki,nakarmiłem piranię i poszedłem pod prysznic. Byłem zdołowany,postanowiłem utopić smutki w alkoholu,tradycyjnie w klubie Wild. Zjadłem coś,i wyszedłem z domu. Postanowiłem się przejść,musiałem pozbierać myśli,jakoś to poukładać. Do klubu dotarłem około godziny dwudziestej,stanąłem przed wejściem,zapaliłem papierosa,pogadałem z bramkarzem i wszedłem do środka. Usiadłem tam gdzie zawsze,kiwnąłem głową barmanowi,wiedział już co mi podać. Wtedy zauważyłem dziewczynę,ciemniejsza karnacja,włosy wchodziły już w kolor czerni,na oko była trochę młodsza. Do dzisiaj nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia,nie wiedziałem co robić. Chciałem wziąć ją za rękę i uciec na koniec świata,a przecież nie znałem nawet jej imienia. Dopiłem whisky i postanowiłem do niej podejść,siedziała z koleżanką. Zaproponowałem że postawię im drinka. Dosiadłem się do ich stolika i na rozmowie z nimi minęła mi kolejna godzina. Okazało się ze na imię miała Olivia. Wypiliśmy kilka drinków,wtedy oznajmiła że musi już iść. Zaproponowałem że ją odprowadzę,zgodziła się,chociaż dało się wyczuć niepewność w jej głosie. Wyszliśmy razem,mieszkała kilkanaście przecznic od klubu. Ani przez chwilę nie chciałem zrobić z nią tego co z poprzednimi. Ciężko było mi się wysłowić,na prawdę się zakochałem? Dowiedziałem się że jest sama,to dało mi jeszcze większą motywację. Kiedy doszliśmy już do jej domu uśmiechnęła się uroczo mówiąc "Cześć". Tak bardzo chciałem ją pocałować,ale wydawał się niedostępna,jakby niewidzialna bariera była mieczy nami."Dobranoc" odpowiedziałem,i odszedłem. Zapomniałem o każdej poprzedniej w sekundę. Po drodze do domu wypaliłem kilkanaście papierosów. Nie miałem nawet jej numeru,a czułem że chcę spędzić z nią resztę życia. Kupiłem whisky i poszedłem do mieszkania. Załamany piłem szklankę za szklanką,ogarnęła mnie rozpacz,była nieosiągalna,nie wiedziałem czy spotkam ją jeszcze kiedykolwiek. Byłem zły sam na siebie,zacząłem rzucać meblami po mieszkaniu,dopiłem alkohol i poszedłem spać,ciągle widziałem ją przed oczami. To było straszne. Musiałem się wyżyć,potrzebowałem krwi,odskoczni,postanowiłem że zajmę się tym jutro,teraz muszę jakoś zasnąć.
sobota, 18 maja 2013
14.Festyn.
Po przebudzeniu przypomniałem sobie o festynie w miasteczku położonym niedaleko. Ubrałem się,zjadłem,i postanowiłem tam pojechać.To idealna okazja do kontynuowania mojego hobby. Wszystko spłonęło,więc musiałem zaopatrzyć się w nowe narzędzia. Kupiłem siekierę strażacką,tasak i ruszyłem w drogę. Zatrzymałem się na stacji benzynowej,zatankowałem auto,kupiłem kawę i wróciłem na trasę.Po godzinie jazdy byłem już na miejscu.Rozejrzałem się po okolicy.Znalazłem stary,opuszczony dom jakiś kilometr od głównego placu,na którym odbywał się festyn.Wtopiłem się w tłum,zacząłem się bawić.Kilka piw,nowi znajomi,barbecue i zanim się obejrzałem był już wieczór. Zapadał zmrok,kupiłem jeszcze dwa czteropaki piwa i zapytałem nowych znajomych czy idziemy się przejść.Siekiera i tasak,a także sznur i taśma czekały już na mnie w opuszczonej ruderze. Poszedłem tam z dwoma facetami,mieli około dwudziestu pięciu lat i trzema dziewczynami około dwudziestki. Muzyka z samochodu,piwo i rozmowy,tak upłynęło nam kolejne półtorej godziny. Potem pod pretekstem załatwienia potrzeb fizjologicznych odszedłem na bok.Chwyciłem za siekierą,tasak przypiąłem do paska i wróciłem do znajomych.Wbiłem ją w jednego z mężczyzn jak w drzewo,następnie odrąbałem głowę drugiemu mężczyźnie.Jedna z dziewczyn zaczęła uciekać,rzuciłem siekierę,wbiła jej się w plecy,padła na ziemię jak kłoda.Wyjąłem tasak,kopnąłem obie dziewczyny po kolei w klatkę piersiową,po czym uciąłem im języki.Związałem dziewczyny i zabrałem się za zwłoki.Odrąbywałem im kończyny po kolei,napawając się tą chwilą.Czułem się spełniony kiedy patrzyłem na przerażone dziewczyny,które musiały oglądać moje dzieło.Kidy już każdy trup był w sześciu kawałkach zabrałem się za dziewczęta. Dawno nie czułem smaku ludzkiej krwi,serca. Rozciąłem jednej klatkę piersiową,wyrwałem serce i na oczach drugiej zjadłem je ze smakiem.Postanowiłem abstrahować od reguły że każda moja ofiara musi umrzeć.Wyprułem martwej kobiecie jelita,zrobiłem z nich naszyjnik dla żywej,z pęcherza zrobiłem jej czapkę.Wydłubałem jej oczy i zamieniłem je na oczy martwej kobiety,potem obciąłem jej dłonie. Opatrzyłem rany i poszedłem nad rzekę się umyć,potem wróciłem na festyn.Wypiłem jeszcze kilka piw,bawiłem się dobrze.Około pierwszej wróciłem do samochodu i położyłem się spać.
środa, 15 maja 2013
13.Kłopot z głowy.
Obudziłem się po popołudniu,blady,obolały,jeszcze w poplamionym krwią ubraniu. Zbierało mi się na wymioty więc pobiegłem do łazienki. Musiałem wydalić alkohol z organizmu,potem prysznic,golenie i w miarę nadawałem się do życia. Wyszedłem bez śniadania,nie byłem w stanie nic przełknąć. Przecinałem ulice pełne potencjalnych ofiar bez celu,bez większego sensu. Nie mogłem zapomnieć o tym co stało się wczoraj. Byłem wściekły na samego siego,okropne uczucie. Musiałem się wyżyć,wyładować. Kupiłem kilka kanistrów benzyny i pojechałem na działkę. Zostawiłem je tam,wziąłem taśmę,gruby kij i pojechałem do dzielnicy czarnoskórych. Z kominiarką na twarzy wleciałem w pierwszą wąską uliczkę uderzając kijem każdego po drodze,minąłem chyba pięciu. Dwóch szybko związałem a resztę poobijanych zostawiłem na ziemi. Załadowałem ich do samochodu i odjechałem. Kiedy podjechałem pod działkę stało tak dwóch policjantów,ogarnął mnie lęk. Podszedłem i zapytałem o co chodzi.Okazało się że sąsiedzi donieśli że zapach zgnilizny roznosi się od mojej działki. Nalegali abym pozwolił im się rozejrzeć,tak też zrobiłem. Weszliśmy do środka,otworzyłem drzwi od piwnicy i puściłem funkcjonariusz przodem.Kiedy tylko stanął przed schodami błyskawicznym kopnięciem zwaliłem go na dół,drugi policjant stawiał opór. Szarpaliśmy się chwilę,potem uderzyłem nim kilka razy o ścianę,stracił przytomność. Zawlokłem ich do piwnicy,zabrałem krótkofalówki,telefony i broń. Poszedłem do auta po smoluchów i benzynę. Kiedy wszyscy już byli związani w piwnicy zacząłem zabawę. Zamontowałem tłumik i przestrzeliłem czarnym oba kolana,następnie uderzałem jednego z policjantów w twarz tak długi,aż rozciąłem sobie skórę,stracił przytomność.Zorientowałem się że policyjny samochód stoi przed bramą. Poszedłem po niego,wjechałem nim za dom i z powrotem wróciłem do moich przemiłych gości.Z każdym moim krokiem przerażenie rosło w ich oczach.Używając młotka zrobiłem policjantom z kolan "gruz". Pobawiłem się w doktora,uciąłem penisy wszystkim czterem panom i przyczepiłem zszywaczem każdemu inny. Potem poucinałem wszystkim palce,a rany posypałem solą i owinąłem bandażem. Wszystkim wbiłem po dwie igły w gałkę oczną. Nagle z krótkofalówki jednego z funkcjonariuszy wydobył się dźwięk. Szukają ich. Szybko polałem benzyną piwnicę,całe wnętrze domu i zalałem studnię kilkoma litrami. Wyjąłem z bagażnika łuk,podpaliłem strzałę i wszystko płonęło żywym ogniem.Odjechałem niezwłocznie. Auto porzuciłem w lesie,było kupione na fałszywe nazwisko,tak jak i działka. Nie byłem notowany więc o odciski palców się nie martwię. Wróciłem autostopem,poszedłem do klubu. Kilka kolejek i skończyłem w toalecie z młodą Azjatą. Po szybkim numerku wróciłem do domu. Zrobiłem sobie kolację,potem prysznic i poszedłem spać.
wtorek, 14 maja 2013
Dziękuję
Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga,wasza liczba właśnie zaokrągliła się do dwóch tysięcy. Nie tylko Polacy śledzą mojego bloga,mam również zagranicznych widzów. Jeszcze raz serdecznie dziękuję,to dzięki takim ludziom jak wy mam motywację do kontynuowania mojego opowiadania.
poniedziałek, 13 maja 2013
12.Larysa
Kiedy się obudziłem dziewczyny już nie było,na poduszce obok mnie leżała karteczka z napisem "Dziękuję za miły wieczór,Larysa". Więc tak miała na imię. Lekko skołowały wstałem i poszedłem do łazienki. Po wyjściu z łazienki zjadłem szybkie śniadanie i poszedłem do pracy,dzień minął szybko. Po pracy zadzwoniłem do Larysy i poprosiłem o spotkanie. Dziwnie mnie do niej ciągnęło,ale nie tak jak do każdej mojej ofiary,to było inne uczucie. Zgodziła się i już godzinę po moim telefonie spotkaliśmy się w parku. Ubrana była w śliczną granatową sukienkę,czarne rajstopy i rażąco żółte szpilki. Działała na mnie jak magnes. Zaprosiłem ją do kawiarni,niewielki,przytulny lokal. Zajęliśmy miejsca na tarasie. Świeciło słońce,choć wiał wiatr,było bardzo przyjemnie. Popołudnie minęło nam miło. Po kawie zaproponowałem jej kino. Zobaczyliśmy jakiś nowy film,komedię romantyczną,potem kolacja na mieście i wylądowaliśmy u mnie. Już od drzwi zaczęła się gra wstępna,wspólny prysznic i do łóżka. Była świetna,to trzeba przyznać,kochaliśmy się kilka godzin. Potem leżąc patrzeliśmy sobie w oczy,coś w tym było. Stała się dla mnie kimś więcej,nie pragnąłem jej krwi,pragnąłem po prostu jej.Rozmawialiśmy o niej,pracowała w biurze,pochodziła z Miami,mieszkała kilkanaście przecznic dalej. Przegadaliśmy prawie całą noc. Następnego dnia oboje mieliśmy wolne. Przespaliśmy się kilka godzin. Wstaliśmy po dwunastej,śniadanie,łazienka i zanim się obejrzałem była już piętnasta. Przy nie traciłem poczucie czasu. Dziś było słonecznie więc zapytałem czy ma ochotę na grilla i opalanie. Spodobał się jej ten pomysł. Przebraliśmy się i wyruszyliśmy do mnie na działkę. Rozłożyłem leżaki i zaczęliśmy opalanie. Dzień zapowiadał się fenomenalnie. Opalaliśmy się może półtorej godziny,potem wziąłem się za grilla a Larysa rozejrzała się w domku. Poszła na piętro,machała mi z balkonu. Zagapiłem się aż nagle mnie olśniło,piwnica była otwarta. Kiedy wbiegłem do środka, drzwi od piwnicy były otwarte na oścież. Kiedy zbiegłem na dół dziewczyna stała osłupiała i nie miała pojęcia co ma robić. Zacząłem się tłumaczyć ale ona nie chciała tego słuchać,z płaczem zaczęła uciekać. Musiałem zareagować,nie mogłem przecież pozwolić jej uciec. Szybkim kopnięciem w brzuch zwaliłem ją ze schodów,w oczach miałem łzy,przecież było nam tak dobrze razem. Z okropnym żalem podszedłem do dziewczyny,zastanawiałem się jak wykonać wyrok. Odruchowo chwyciłem pod młotek i roztłukłem jej czaszkę niczym porcelanową miseczkę. Jej zakrwawione ciało wrzuciłem do studni i wróciłem do miasta. Kupiłem dwie butelki whisky i samotne pijąc zalewałem smutki aż do momentu kiedy zasnąłem już z przepicia.
niedziela, 12 maja 2013
11.Ciekawy pacjent.
Kiedy otwarłem oczy ta dziewczyna dalej leżała koło mnie,patrzyła się na mnie wymownym wzrokiem. Nie czekałem zbyt długo,powtórzyliśmy to,co robiliśmy przez pół nocy. Potem poszedłem pod prysznic. Kiedy wyszedłem z łazienki na stole stała już kawa i śniadanie. Zjadłem z nią posiłek,napiliśmy się kawy,wymieniliśmy się numerami telefonu i wyszła. Poszedłem do pracy. Kilku stałych pacjentów na początek dnia. Następnie przyszedł ktoś nowy,Gregory Meels. Zainteresowały mnie jego skłonności. Gdybym odpowiednio ukierunkowałbym terapie mógłbym przypisać jemu te wszystkie zbrodnie i dostać czystą kartkę. Postanowiłem że poczynię kroki w tym kierunku. Siłą perswazji namówiłem go do odkupienia ode mnie działki,oczywiście podpisał dokumenty lecz był tak otępiały że nie poprosił o klucze. Spotkanie trwało jakieś półtorej godziny. Po pracy poszedłem do pizzerii. Zjadłem obiadokolację i poszedłem na miasto. Szukałem kogoś z kto powiększy moją kolekcję masek. Zauważyłem czarnoskórego mężczyznę w zaułku. Nie miałem jeszcze czarnej maski. Jestem rasistą więc chętnie oczyszczę świat z jednej czarnej plamki. Podszedłem,przedstawiłem się i zapytałem co tu robi. Kompletnie nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Powiedziałem że jestem nietutejszy i szukam najkrótszej drogi na ogródki działkowe. Powiedział mi jak tam trafić,ale ja się nie poddałem. Zaproponowałem mu sporą sumę za zaprowadzenie mnie tam osobiście. Wsiedliśmy do mojego samochodu i pojechaliśmy. Kiedy dojechaliśmy na miejsce zapytałem czy pomoże mi coś wyjąć z samochodu,kiedy wysiadł,obrócił się do mnie tyłem. Wtedy uderzyłem jego głową kilkakrotnie o samochód. Zawlokłem nieprzytomnego czarnucha do piwnicy,przywiązałem i paląc papierosa czekałem aż się ocknie. Kiedy otworzył oczy zakleiłem mu usta taśmą,przy tym zauważyłem ze z pod paska wystaje mu pistolet. Był to deagle,pozłacany,dobrze wykonana robota. Miał pełen magazynek. Sięgnąłem po łopatę i zacząłem bić nią smolucha po brzuch,aż zwymiotował krwią. Sprawiło mi to olbrzymią przyjemność. Potem stwierdziłem że się pobawię,zawiązałem sobie przepaskę na oczach i zacząłem strzelać pistoletem na gwoździe na oślep. Kiedy zdjąłem przepaskę okazało się że gwoździe które trafiły w mężczyzną przebiły mu lewe udo,prawie przedramię,ucho i jeden wbił się między żebra. Wziąłem trochę kwasu solnego i polałem mu stopy. Zdjąłem taśmę,błagał żebym go uwolnił. Zgodziłem się,wziąłem tasak i odciąłem mu dłonie za nadgarstkiem i stopy,za kostką. Jesteś wolny powiedziałem,uciekaj. Śmiejąc się kopałem go w brzuch aż umarł. Zdjąłem mu skórę z twarzy i dodałem do mojej kolekcji. Potem wróciłem do domu,wykąpałem się i zadzwoniłem do rudowłosej piękności. Znów od mnie wpadła,noc spędziliśmy podobnie jak poprzednią,ale wcześniej zaprosiłem ją na kolację do najlepszej knajpy w mieście,było trochę za późno na kolację ale i tak tam zjedliśmy,wypiliśmy butelkę dobrego wina i wróciliśmy do mnie. Ta noc była pełna rozkoszy,mógłbym to robić codziennie. Zasnęliśmy zadowoleni po kilkugodzinnych igraszkach.
czwartek, 9 maja 2013
10.Potrzebuję czegoś więcej.
Obudziłem się normalnie,lekko zaspany. Wstałem i poszedłem przygotować się do pracy. Po kilkudziesięciu minutach wyszedłem. Odczuwałem taki dziwny brak. Potrzebowałem czegoś więcej. Zastanawiałem się tylko czego. Myślałem nad tym co mam z tych morderstw,oczywiście to świetna zabawa,sprawia mi to przyjemność i smakują mi organy,ale potrzebuję czegoś więcej,pamiątek,czegoś trwałego. Zamyślony wszedłem do gabinetu,rozsiadłem się przy biurku i czekałem na pierwszego pacjenta. Wszedł jakiś dziwny facet,pierwszy raz widziałem go na oczy. Chociaż nie można go nazwać w pełni mężczyzną,był transwestytą. Miał wyraźne problemy ze sobą,jak większość takich ludzi. Odrzuca mnie to,nie toleruję takich dewiantów,ale postanowiłem mu pomóc,taka praca. Siedziałem dziś do późna w pracy. Po pracy postanowiłem zjeść coś na mieście i zajrzeć do mojej piwnicy. Ciało jeszcze nie zaczęło gnić,to przez to że w piwnicy jest chłodno. Nagle jakby coś we mnie wstąpiło. Pojechałem na obrzeża miasta,było to miejsce spacerów wielu osób. Zauważyłem młodą parę,dziewczyna była w ciąży,miała już dość duży brzuszek,może ósmy miesiąc. Wyjąłem saperkę z bagażnika i ruszyłem w ich stronę. Nie było nikogo w pobliżu. Spokojnie ich minąłem,kiedy tylko byli odwróceni do mnie plecami uderzyłem faceta w tył głowy. Następna była jego partnerka. Wrzuciłem ich oboje do samochodu i pojechałem na działkę. Wniosłem ich do piwnicy,przykułem do ściany na przeciwko siebie i wyniosłem moją wczorajszą zabawkę. Kolejne ciało wylądowało w studni. Wróciłem do moich gołąbków,rozebrałem ich do naga i czekałem aż się ockną. Nie musiałem długo czekać,otworzyli oczy niemal jednocześnie. Pomyślałem że może przyszły tatuś chciał zobaczyć dziecko przed śmiercią. Nie roztrząsając tematu dłużej szybkim cięciem rozprułem brzuch tej kobiety. Sprawnym ruchem wyjąłem płód,przeciąłem pępowinę i pokazałem ojcu. Przerażony płakał odwracając wzrok. Poszedłem na górę,wyjąłem naczynie żaroodporne,przyprawiłem płód ostrą papryką,tabasco i przyprawą do kurczaka i włożyłem go do piekarnika. Ubrałem fartuch i zszedłem na dół. Zadecydowałem już jakie pamiątki będę zbierać,będą to "maski". Dziewczyna była już blada powodu utraty krwi. Stałem w niej prawie po kostki. Polałem jej włosy benzyną i kazałem facetowi patrzeć jak jego ukochana zmienia kolor włosów na "płomienną czerwień". Gdy płomienie dochodziły już coraz bliżej ciała polałem ją wodą. Poszedłem wyjąć moją kolację z piekarnika i zniosłem ją na dół. Pomyślałem że w nietaktowne byłoby niepoczęstowanie gości kolacją,zwłaszcza jeśli zostają na noc. Na siłę wcisnąłem mu kawałek mięsa do buzi i ponownie zakleiłem mu usta taśmą. Powoli zjadłem kolację i przystąpiłem do dalszej części rozrywki. Kobieta już chyba nie żyła ale dla pewności zadałem jej kilka ciosów młotkiem w brzuch. Następnie,podszedłem do mężczyzny. Wystrzeliłem mu po dwa dziesięciocentymetrowe gwoździe w kolana. Waliłem młotkiem w jego splot słoneczny tak długo,aż zapadnie się klatka piersiowa. Zgasł mu blask w oczach,już nigdy nie pójdzie na spacer,przynajmniej nie na tym świecie. Zabrałem się za zbieranie moich pamiątek. Wziąłem skalpel i zacząłem ciąć. Od skroni na dół,za policzkiem,do podbródka,za następnym policzkiem,w górę i przez całe czoło. Zdjąłem mu skórę z twarzy,to samo zrobiłem kobiecie. Nałożyłem ją na siebie,to była moja maska. Umyłem je,nasmarowałem oliwą i wysuszyłem. Zostanę kolekcjonerem masek,są niepowtarzalne. Schowałem maski od skrzyni i wytaszczyłem trupy z piwnicy. Wrzuciłem parę z resztkami dziecka do studni i zamknąłem ją starannie. Krew spływa do odpływu podłogowego w piwnicy a ja sprzątałem. Po dwóch godzinach wróciłem do domu. Wziąłem prysznic i poszedłem do klubu. Po kilku drinkach wylądowałem w moim łóżku z śliczną,rudowłosą dziewczyną. Po długiej nocy zasnęliśmy.
środa, 8 maja 2013
9.Zemsta boli,niekoniecznie mściciela.
Ocknąłem się,było już jasno. Ból głowy byłe nie do opisania,spróbowałem się podnieść. Wstałem powoli,ledwo trzymałem się na nogach. Podpierając się o ściany poszedłem do kuchni. Połknąłem trzy tabletki paracetamolu na raz i popiłem wodą. Przeszedłem się po domu,zauważyłem że na podłodze leży mój portfel. Nie było w nim gotówki. W salonie brakowało telewizora. Zdenerwowałem się strasznie. Wyszedłem z domu,musiałem pójść w kilka miejsc i dowiedzieć się kto za tym stoi. Poszedłem do bankomatu,wybrałem kilka stów i poszedłem w nieciekawe miejsca. Spotkałem faceta który kontrolował okoliczny "światek przestępczy". Był bardzo postawny i umięśniony. Mimo to pewnie podszedłem i zapytałem że wie coś o wczorajszym włamaniu. Zmierzył mnie wzrokiem i się zaśmiał. Wyjąłem portfel i zapytałem ponownie o to samo. Teraz jakby nagle go oświeciło. Nagle przypomniał sobie co wie o tej sprawie. Dał mi namiary na faceta który wczoraj wpadł na ten niedorzeczny pomysł. Pojechałem do sklepu narzędziowego. Kupiłem pistolet na gwoździe i kilka opakowań dziesięciocentymetrowych "naboi". Pojechałem pod adres który dostałem od tamtego faceta.Pomyślałem że zrobię to spontanicznie. Zapukałem,kiedy usłyszałem że ktoś podchodzi do drzwi wziąłem lekki rozbieg i mocnym kopnięciem wyważyłem drzwi. Wyleciały z zawiasów i spadły prosto na niespodziewającego się niczego mężczyznę. Upadł na ziemię a drzwi na niego. Przycisnąłem je jedną nogą i z triumfalnym uśmiechem spojrzałem na moją ofiarę. Leżał skołowany i nie wierzył własnym oczom. Przywitałem go kilkoma kopnięciami w skroń. Zemdlał,wtedy ja rozejrzałem się po mieszkaniu. Zobaczyłem mój telewizor. Zniosłem go na dół do samochodu. Wróciłem po mojego "przyjaciela",już otwierał oczy. Zdjąłem z jego drzwi i podniosłem go z ziemi. Zacząłem rzucać nim o ściany,bawiło mnie to jak się odbija. Złapałem do za kark i sprowadziłem do samochodu. Ogłuszyłem go i pojechałem na działkę. Zaciągnąłem go do piwnicy,tam go związałem. Postanowiłem że dziś zrobię to bardzo okrutnie. Pojechałem po blender. Kiedy wróciłem krzyczał głośno,lecz żaden dźwięk nie mógł się wydostać poza chłodne mury piwnicy. Uznałem że nie ma na co czekać. Spojrzał na mnie przerażony kiedy sięgałem po nóż,ale ja jedynie przeciąłem mu nim ubrania. Wisiał zupełnie nagi. Wziąłem blender,podłączyłem go do prądu i przyłożyłem mu go do penisa. To wyglądało okropnie,ale jego mina mnie rozbawiła. Z uśmiechem od ucha do ucha niczym klaun wyłączyłem blender przed jądrami. Zapytałem czy telewizor i kilka stów było tego warte,popłakał się. Niewzruszony sięgnąłem po pistolet. Przybiłem mu jądra do drewnianego kołka,przy pomocy kilku dziesięciocentymetrowych gwoździ. Następnie wstrzeliłem jeszcze kilka w jego pośladki. Kiedy zobaczył jak podgrzewam palnikiem ostrze noża zemdlał. Ocuciłem go i wbiłem mu nóż w oko,potem w kolejne. To było nie do opisania. Trząsł się jak przy ataku padaczki. Poszedłem po siekierę. Połamałem mu żebra i zmasakrowałem czaszkę. Stwierdziłem że wystarczy. Zostawiłem jego ciało na ścianie i wróciłem do domu. Podłączyłem telewizor z powrotem,otworzyłem piwo i tak spędziłem resztę wieczoru,nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem.
wtorek, 7 maja 2013
8.Czas powiększyć działalność.
Dziś wziąłem wolne. Leżałem w łóżku,nigdzie mi się nie spieszyło. Zadzwoniłem do pobliskiego fast-fooda i zamówiłem zestaw śniadaniowy z dowozem. Wstałem powoli,zrobiłem kawę,poczekałem na śniadanie i poszedłem na balkon. Słońce dziś pięknie świeciło,niebo było błękitne. Zjadłem,powoli wypiłem kawę i postanowiłem realizować dzisiejszy plan. Miałem już dość sprzątania w domu codziennie litrów krwi. Jestem psychiatrą,dobrze zarabiam więc postanowiłem kupić działkę. Najpierw jednak pojechałem do komisu rozejrzeć się za wanem. Wpadł mi w oko Citroen Jumpy,rocznik 2007,w dobrym stanie. Cena nie była wygórowana. Kupiłem ten samochód i pojechałem do domu po cały sprzęt. Załadowałem go do tyłu i pojechałem na ogródki działkowe na obrzeżach miasta. Wypatrzyłem idealną działkę na sprzedaż. Nie rzucała się w oczy,na środku stał duży domek,a za działką była duża studnia zamykana na właz. Idealne miejsce dla mnie. Poszedłem do zarządcy,oferta była jeszcze aktualna. Zapłaciłem za rok z góry i odebrałem klucze. Poszedłem do samochodu,zabrałem rzeczy i odłożyłem je na działce. Pojechałem do miasta,musiałem kogoś znaleźć. Spotkałem dwie turystki z Hiszpanii. Zaproponowałem że je oprowadzę,zgodziły się. Przeszliśmy się godzinę i powiedziałem że zawiozę je w ciekawe miejsce. Kiedy pojechaliśmy na obrzeża były skołowane. Powiedziałem że muszę coś zabrać. Powiedziałem że mogą się rozejrzeć,wyszły z samochodu. Weszliśmy do budynku. Błyskawicznie skręciłem kark jednej,ta druga zaczęła uciekać. Kopnąłem ją energicznie w plecy,uderzyła twarzą o ścianę. Złapałem ją za włosy i waliłem jej twarzą o podłogę. Zemdlała,całą twarz miała we krwi. Przeciągnąłem dziewczyny do piwnicy. Tam przykułem do ściany żywą dziewczynę,drugą zostawiłem na ziemi. Zacząłem powoli rozbierać wiszącą turystkę. Była śliczna. Ręce same powędrowały mi do jej piesi. Potem niżej i niżej. Dobrze się przy tym bawiłem,uśmiech nie schodził mi z twarzy,ale zrobiłem się głodny. Wziąłem nóż i się wyładowałem,kilka szybkich pchnięć w brzuch i było mi lepiej. Odciąłem jej spory kawałek łydki. Poszedłem na górę. Włączyłem patelnie i usmażyłem mięso. Zjadłem je ze smakiem. Wróciłem na dół. Nie chciałem już nic jeść,stwierdziłem że trochę się pobawię. W rogu stała siekiera. Podniosłem ją i zacząłem bez opamiętania masakrować zwłoki leżące na ziemi. Krew pryskała na wszystkie strony. Było zabawnie. Potem wziąłem się za dziewczynę na ścianie. Wsadziłem jej nóż w pochwę i wepchnąłem jak najgłębiej się dało. To było bardzo dziwne. Krew spływała po rączce noża kapiąc na podłogę. Zrobiłem z niej worek treningowy. Ręce rozbolały mnie od mocnych ciosów. Jej twarz posiniała. Ciało było już blade. Posprzątałem trochę,zwłoki szczelnie zapakowałem do worka,wrzuciłem do studni,zamknąłem właz i wróciłem do domu. Drzwi były uchylone,ostrożnie wszedłem do środka. Poszedłem do salonu,nagle poczułem mocne uderzenie w tył głowy i zemdlałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
