poniedziałek, 15 lipca 2013

20.Burzowe chmury.

Obudziłem się lekko po trzynastej. Za czarne chmury złowieszczo unosiły się nad miastem. Grzmot wystraszył ptaki z balkonu. Zrobiłem kawę i usiadłem przed komputerem. Poczta, wiadomości, YouTube. Wziąłem prysznic, zjadłem coś i wyszedłem z domu. Lało niemiłosiernie. Schowałem się na przystanku autobusowym. Stała tam urodziwa brunetka, brązowe oczy, dobrze ubrana. Miała na imię Jenny. Powiedziałem że mieszkam niedaleko i zaprosiłem ją na kawę. Cali przemoczeni weszliśmy do mieszkania. Zaparzyłem kawę i czas płynął nam miło przy rozmowie. Po dwóch godzina musiała  już iść, ale umówiliśmy się na kolację. Kiedy tylko wyszła zacząłem układać sobie w głowie plan. Obiad zjadłem jak zwykle na mieście. Wyszykowałem się i podjechałem pod jej dom o umówionej godzinie. Pojechaliśmy do najlepszej restauracji w mieście. Zamówiłem szampana za 1800$ i wybrane przez nas dania. Kolacja była przyjemna, świetne jedzenie, towarzystwo ale dość już tym sentymentów. Chciałem ją tylko zerżnąć i zabić. Pojechaliśmy do niej. Duży dom, nowoczesny wystrój. W domu czekał mały pudelek. Od razu poszliśmy do sypialni. Było nieziemsko, robiliśmy to kilka razy przez trzy godziny. Już po, wzięliśmy razem prysznic. Udałem się do kuchni, pod pretekstem napicia się wody. Wziąłem wałek i ogłuszyłem dziewczynę jednym ciosem. Pies zaczął głośno szczekać i  ugryzł mnie w kostkę. Wpadłem w furię i z wyrachowaniem zdeptałem mu czaszkę. Załadowałem Jenny do samochodu, związałem i odjechałem. Udałem się w głąb lasu,  60 mil od jej miejsca zamieszkania. Wyjąłem z bagażnika duży nóż i wyrzuciłem ją z wozu. Zaczęła krzyczeć, więc kopnąłem ją w żuchwę, paskudny widok. Postanowiłem się zabawić. Przywiązałem ją do dużego drzewa. Nazbierałem kilkadziesiąt kamieni i zacząłem ciskać w nią jeden za drugim, omijając czaszkę. Wyła z bólu. Kiedy skończyły się kamienie wyjąłem zapalniczkę samochodową i przypaliłem jej sutki. Nie wytrzymała i zemdlała. Ocuciłem ją, stanąłem pięć metrów dalej i dręczyłem ją psychicznie, każąc jej czekać na mój następny ruch. W końcu wziąłem nóż i rzuciłem nim w jej głowę. Idealnie wbił się w środek czoła. Wyjąłem nóż, polałem zwłoki benzyną i wsiadłem do auta. Odjeżdżając rzuciłem na nią palącą się zapałkę. Kiedy wróciłem do domu było już po szóstej. Byłem cholernie zmęczony. Położyłem się i zasnąłem oglądając telewizję.

niedziela, 23 czerwca 2013

19. Nałogowy zabójca.

Obudziłem się z butelką w dłoni. Nie zdziwiło mnie to, czuję, że wymyka mi się to z pod kontroli. Wstałem z łóżka,napiłem się wody i spojrzałem na ścianę. Wisiało tam  moje wczorajsze trofeum. Byłem zachwycony, nadal była piękna. W moich oczach nigdy nie utraci życia. Wyszedłem na balkon zapalić, potem prysznic i do pracy. Dziś w gabinecie odwiedził mnie człowiek który nie potrafił się pogodzić ze śmiercią żony. Nie żyje od czterech lat, a ona nadal mów że z nią mieszka, że z nią rozmawia, śpi, je. Wypisałem mu skierowanie na obowiązkowe terapie oraz receptę na chlorpromazynę. Po pracy zjadłem obiad na mieście i wróciłem do domu. Zwykły dzień, mechaniczne czynności. Zdjąłem krawat, usiadłem przed telewizorem i włączyłem wiadomości. Wszystkie stacje mówiły o "masakrze młodej pary" i o "dziewczynie bez głowy". Policja podwoiła patrole na ulicach, całe miasto aż huczało o seryjnym mordercy. Poczułem dumę która przepełniła mnie całego. Byłem w pewien sposób sławny. Postanowiłem to opić,wziąłem płaszcz i wyszedłem.  Pod domem odpaliłem papierosa i ruszyłem w stronę stacji metra. Po kilkunastu minutach czas było wysiadać. Poszedłem do mojego ulubionego klubu. Tradycyjnie uciąłem sobie pogawędkę z ochroniarzem. Usiadłem przy tym samym krześle co przy każdej wizycie. Barman wiedział już co mam mi podać. Wypiłem kilka kolejek. Po jakimś czasie dosiadły się do mnie dwie piękne panie. Skończyliśmy w toalecie. Było ostro, zapłaciłem rachunek i opuściłem lokal. Kolejna fajka. Postanowiłem że dzisiaj odpuszczę, za duże ryzyko. Policja patroluje ulice, ja jestem już dość wstawiony, nie było sensu się narażać. Ale to silniejsze ode mnie, to mój nałóg. Smak krwi, to uczucie kiedy wraz z nią upływa życie. Dźwięk łamanych kości i ten widok, bezcenne. Musiałem dzisiaj pozbawić kogoś życia, po prostu musiałem. Wracałem do domu z nadzieją że spotkam po drodze ofiarę. Tak też się stało. Młoda kobieta prowadziła swojego chłopaka, był bardzo pijany. Była okropnie zdenerwowana, krzyczała na niego i wyzywała. Podszedłem i zapytałem czy mogę w czymś pomóc. Nie, odburknęła wściekła. Nałożyłem rękawiczki, ona zmierzyła mnie wzrokiem. Zanim zdążyła domyślić się co mam zamiar zrobić uderzyłem ją w skroń. Wiedziałem że nie mam wiele czasu więc postanowiłem zrobić to szybko. Chłopakowi od razu skręciłem kark. Następnie rozbiłem butelkę od piwa która leżała obok. Wyszedł mi tak zwany tulipan. Wbiłem jej go w szyję i obracałem dla wzmożenie bólu. Innym kawałkiem szkła zrobiłem jej z podbrzusza durszlak. Pospiesznie napiłem się krwi spływającej z jej szyi. Znów poczułem ten metaliczny smak, uwielbiam to. Musiałem już iść, pospiesznie poszedłem w stronę domu. Nie spotkałem po drodze już nikogo. W domu wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Już zasypiałem kiedy usłyszałem żeński głos. Mówił coś w stylu "dlaczego to zrobiłeś kochanie"? Ocknąłem się i rozejrzałem po pokoju. Uznałem że za dużo dziś wypiłem i mi się przesłyszało. Wyszedłem jeszcze zapalić. Położyłem się do łóżka z powrotem i usnąłem. 

niedziela, 16 czerwca 2013

18.Żegnaj ukochana.

Ze snu wyrwał mnie telefon. Zaspany spojrzałem na ekran,Olivia,to ona dzwoniła. Momentalnie się ocknąłem,byłem już rześki. Odebrałem i usłyszałem jej słodki głos.Zapytała czy pójdę z nią za godzinę na lunch. Zgodziłem się i od razu poszedłem pod prysznic. Ubrałem najlepszą koszulę,wypastowałem buty,założyłem nawet zegarek,co robię tylko na wyjątkowe okazje. Umówiliśmy się w małej,kameralnej knajpce niedaleko centrum. Dojechałem bez problemów na umówioną godzinę. Czekałem chwilę przy stoliku numer siedem. Po pięciu minutach zjawiła się ona,piękna jak zawsze. Zamówiliśmy jedzenie i czas mijał nam na rozmowie. W pewnym momencie coś mnie tchnęło,postanowiłem powiedzieć jej o swoich uczuciach,i tak też zrobiłem. Zapytałem czy chciałaby ze mną być,powiedziałem jej że ją kocham,że to miłość od pierwszego wejrzenia. Speszyła się,powiedziała że nic z tego nie będzie,że musi wracać do pracy,przeprosiła i wyszła. Byłem zdruzgotany,nie rozumiała mnie,nikt mnie nie rozumiał. Zapłaciłem,wróciłem do samochodu i obserwowałem gdzie się kieruje. Kilka budynków dalej była księgarnia,jedna z najlepszych w mieście,tam właśnie pracowała. Czekałem godzinami aż skończy pracę. Kiedy wyszła z księgarni podjechał po nią samochód,wysiadł mężczyzna,dobrze zbudowany,przystojny,pocałował ją i szarmancko otworzył drzwi. Wściekłem się,pojechałem za nimi. Czekałem pod jej domem aż jedno z nich wyjdzie. Okazało się że to było jej mieszkanie,nagle zobaczyłem ich w oknie. Ona nago zasłaniała rolety,to co wtedy czułem było nie do opisania. Czekałem dalej,zamówiłem  kolację,zjadłem w samochodzie,kupiłem też kilka napojów energetycznych i kawę. Po sześciu godzinach wyszedł,pomyślałem że na niego jeszcze przyjdzie pora. Poszedłem na górę i zapukałem do drzwi,dokładnie wiedziałem gdzie trafię. Myślała że to jej poprzedni gość,z uśmiechem otworzyła drzwi pytając "czego zapomniałeś Fran..." w tym momencie podniosła wzrok i ujrzała mnie. Chciałem z nią tylko porozmawiać,ale ona zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Kopnięciem w przeponę "wrzuciłem" ją do środka. Zamknąłem drzwi i zapytałem dlaczego mi to robi. Nie odpowiedziała. Zacząłem płakać,uderzałem ją w twarz raz za razem aż straciła przytomność. Przez łzy pytałem dlaczego,co zrobiłem źle. Kiedy się ocknęła leżała związana na łóżku,prosiła żebym jej nie zabijał. Powtarzałem tylko że już zawsze będziemy razem,że nie pozwolę jej odejść. Ściskałem ją mocno,z całej siły. Zaczęła się wiercić i po chwili ogarnął ją bezwład. Była martwa,lecz w moich oczach jest żywa na zawsze. Poszedłem po tasak do kuchni. Odciąłem jej głowę jednym wprawnym ruchem i włożyłem ją do pudełka wypełnionego lodem. Wziąłem jej telefon i napisałem wiadomość do jej kochasia aby jak najszybciej przyjechał. W kwadrans był już pod drzwiami. Otworzyłem drzwi i stanąłem za nimi. On wszedł do środka i zobaczył jej bezgłowe ciało na ziemi. Spanikował. Poczuł mój oddech z tyłu,odwrócił się a ja wbijając mu nóż w klatkę piersiową wrzeszczałem "to twoja wina sukinsynu,przez Ciebie nie żyje,to Ty ją zabiłeś". Upadł na podłogę. Ułożyłem jego dłoni na rączce od noża w sposób sugerujący samobójstwo,zabrałem głowę i wyszedłem. Pojechałem do domu,odpowiednio spreparowałem głowę Olivii,tak aby nie zaczęła gnić. Zaszyłem jej powieki i wsadziłem głowę do gabloty. Powiesiłem ją na ścianie,a na górze zamieściłem napis "żegnaj ukochana".

czwartek, 30 maja 2013

17.Nie mam czasu na sentymenty.

Od razu po przebudzeniu sięgnąłem ręką papierosa który leżał na stoliku i wyszedłem na balkon. Było ciepło,słońce grzało a ja powoli wypuszczając dym delektowałem się porannym papierosem. Pomyślałem ze już czas wziąć się w garść. Dopaliłem fajkę,ogarnąłem się i wyszedłem do sklepu. Kiedy wróciłem zjadłem śniadanie i poszedłem do pracy. Usiadłem przy biurku w moim gabinecie i czekałem na pacjentkę. Nagle ktoś zapukał do drzwi,otworzyłem je i zobaczyłem wysoką,zielonooką brunetkę. Pokazałem jej fotel,na którym usiadła i zaczęliśmy rozmowę. Widać było że sobie z czymś nie radziła,zapytałem o co chodzi. Okazało się że zabiła swojego partnera,ubliżał ją,bił i nie wytrzymała. Nie wiedziała co zrobić z ciałem. Zapytałem o adres i umówiliśmy się na dwudziestą,obiecałem ze jej pomogę. Po pracy zjadłem coś na mieście i wróciłem do mieszkania. Dochodziła dwudziesta,wsiadłem w samochód i pojechałem pod dom pacjentki. Mieszkała na drugim końcu miasta. Pomogłem jej znieść ciało i pojechaliśmy do starej,opuszczonej rzeźni za miastem. Przeszliśmy przez dziurę w płocie i weszliśmy do budynku. Było ciemno,włączyłem zasilanie i zapaliłem światło. Sceneria była ponura,wszędzie wisiały haki,plamy krwi,okropny smród. Przenieśliśmy ciało w głąb budynku,czas już zaczynać pomyślałem. Uderzyłem kobietę w tył głowy,kiedy straciła przytomność podniosłem ją i z trudem nabiłem na ogromny hak zwisający z sufitu. Od razu się ocknęła,zaczęła krzyczeć,echo niosło się po całej,ogromnej hali. Wyjąłem nóż i rozciąłem ubranie. Zacząłem jeździć jej po udzie ostrzem noża,była przerażona. Przeciąłem skórę,tkankę tłuszczową i wyciąłem niewielki kawałek mięsa. Zjadłem go na jej oczach. Zemdlała,nie wiem już czy z powodu nadmiernej utraty krwi czy z przerażenia. Przyniosłem z samochodu lodówkę turystyczną i butelkę. Zdjąłem ją z haka i rozprułem jej klatkę piersiową. Napełniłem butelkę krwią,wyciąłem serce,język i włożyłem do lodówki. Następnie rozciąłem jej gardło,kiedy już ujrzałem struny głosowe wyciąłem tkankę łączną i starannie wyrwałem je po kolei. Użyłem ich jako nici do zaszycia powiek. Następnie wyjąłem ich jelita i zrobiłem z nich pętlę. Zawiązałem ją facetowi na szyi i mocno zacisnąłem. Potem przybiłem go do ściany,dłońmi i stopami. Zabrałem lodówkę i wróciłem do domu. Przełożyłem organy do lodówki,nalałem krew do lampki i usiadłem przy stoliku. Przeglądałem na laptopie wiadomości. Było głośno o moich popisach. Wyszedłem jeszcze na balkon,zapaliłem,dopiłem mój pyszny trunek i poszedłem spać.

piątek, 24 maja 2013

16.Koszmar.

Obudziłem się w środku nocy,cały roztrzęsiony,miałem koszmarny sen. Głos we śnie ciągle powtarzał że już nigdy jej nie zobaczę,że ona nigdy nie obdarzy uczuciem kogoś takiego jak ja. Minuty mijały a ja wciąż nie mogłem się otrząsnąć. W końcu wstałem,podszedłem do lustra i z łzami w oczach obiecywałem sobie że się nie poddam,znajdę ją bez względu na wszystko. Szybki prysznic,śniadanie i byłem gotowy do wyjścia. Musiałem pójść do pracy,już i tak wziąłem za dużo wolnego. Ciągle miałem jej uśmiech przed oczami. W pracy czas dłużył mi się w nie skończoność. W końcu ostatni pacjent i mogłem wrócić do mieszkania. Kiedy tylko przekroczyłem próg moich drzwi upadłem na kolana i zacząłem płakać. Nie wiem co się ze mną działo. Od kilku dni miałem okropny humor. Poszedłem do kuchni,wziąłem nóż  i pospiesznie wyszedłem na zewnątrz. Odpaliłem papierosa i poszedłem w kierunku centrum. Mijałem ludzi,ich twarze wydawały się obce,byłem bardzo roztrzęsiony. Nagle stało się coś czego się nie spodziewałem,zauważyłem Olivię. Podszedłem do niej,zapytałem czy mnie pamięta,to przypadkowe spotkanie pobudziło mój organizm do wydzielania endorfiny. Odpowiedziała twierdząco,lecz się spieszyła. Dałem jej swój numer i powiedziałem żeby zadzwoniła kiedy będzie wolna. Powiedziała że odezwie się jeszcze dzisiaj. Szczęśliwy poszedłem do klubu. Znów zapaliłem papierosa z ochroniarzem i wszedłem do środka. To samo miejsce,to samo zamówienie,ten sam barman. Wypiłem jedną szklankę,potem kolejną,czas mijał,godzina za godziną. Nachalnie sprawdzałem telefon,lecz to na nic,nie zadzwoniła. Straciłem już nadzieję. Zapłaciłem rachunek i wyszedłem. Odpaliłem papierosa i poszedłem w stronę domu. Zastanawiałem się czy coś jej wypadło,czy to ze mną coś nie tak. Szedłem pustą alejką nagle zza rogu wyłoniła się dziewczyną,około dwudziestu pięciu lat. Długo nie myśląc wyjąłem nóż,rozejrzałem się dookoła i podszedłem do niej. Zapytałem która godzina,kiedy zaczęła szukać telefonu w torebce wbiłem jej nóż w brzuch,złapałem ją za twarz i wpadłem w furię,wbijałem i wyjmowałem nóż kilkadziesiąt razy. Osunęła się na ziemię. Stałem nad nią patrząc oniemiały,z łzami w oczach zacząłem ją kopać,łamiąc jej większość kości. Wytarłem nóż o jej ubranie i odszedłem,lecz to nie dało mi ulgi. Wróciłem do domu wziąłem prysznic i wyszedłem na balkon. Paliłem papierosa za papierosem. Kiedy już wyjąłem ostatnią fajkę z paczki położyłem ją na stoliku i położyłem się na łóżku. Nie mogłem zasnąć,ciągle błądziłem w korytarzach myśli. Sam nie wiem kiedy odpłynąłem.

środa, 22 maja 2013

15.Bestia ma uczucia.

Obudziło mnie pukanie w szybkę. Zaspany otworzyłem oczy i wyjrzałem przez okno w drzwiach od strony kierowcy. Ujrzałem policjanta,szybko zebrałem myśli i wyszedłem przed auto. Policjant pytał czy widziałem wczoraj coś dziwnego,zapytałem o co chodzi,mówił coś o morderstwie młodych ludzi,jedna ofiara w szpitalu. Powiedziałem że nie zauważyłem nic podejrzanego,zapytałem czy mógłby zbadać mnie alkomatem,wczoraj piłem a chciałbym wrócić do domu,oznajmiłem że przeraża mnie to miejsce. Funkcjonariusz wyjął alkomat,dmuchnąłem,wynik negatywny. Pożegnałem się i odjechałem. Kiedy wjechałem do miasta było około czternastej. Kiedy wszedłem do domu czułem pewien rodzaj pustki,nakarmiłem piranię i poszedłem pod prysznic. Byłem zdołowany,postanowiłem utopić smutki w alkoholu,tradycyjnie w klubie Wild. Zjadłem coś,i wyszedłem z domu. Postanowiłem się przejść,musiałem pozbierać myśli,jakoś to poukładać. Do klubu dotarłem około godziny dwudziestej,stanąłem przed wejściem,zapaliłem papierosa,pogadałem z bramkarzem i wszedłem do środka. Usiadłem tam gdzie zawsze,kiwnąłem głową barmanowi,wiedział już co mi podać. Wtedy zauważyłem dziewczynę,ciemniejsza karnacja,włosy wchodziły już w kolor czerni,na oko była trochę młodsza. Do dzisiaj nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia,nie wiedziałem co robić. Chciałem wziąć ją za rękę i uciec na koniec świata,a przecież nie znałem nawet jej imienia. Dopiłem whisky i postanowiłem do niej podejść,siedziała z koleżanką. Zaproponowałem że postawię im drinka. Dosiadłem się do ich stolika i na rozmowie z nimi minęła mi kolejna godzina. Okazało się ze na imię miała Olivia. Wypiliśmy kilka drinków,wtedy oznajmiła że musi już iść. Zaproponowałem że ją odprowadzę,zgodziła się,chociaż dało się wyczuć niepewność w jej głosie. Wyszliśmy razem,mieszkała kilkanaście przecznic od klubu. Ani przez chwilę nie chciałem zrobić z nią tego co z poprzednimi. Ciężko było mi się wysłowić,na prawdę się zakochałem? Dowiedziałem się że jest sama,to dało mi jeszcze większą motywację. Kiedy doszliśmy już do jej domu uśmiechnęła się uroczo mówiąc "Cześć". Tak bardzo chciałem ją pocałować,ale wydawał się niedostępna,jakby niewidzialna bariera była mieczy nami."Dobranoc" odpowiedziałem,i odszedłem. Zapomniałem o każdej poprzedniej w  sekundę. Po drodze do domu wypaliłem kilkanaście papierosów. Nie miałem nawet jej numeru,a czułem że chcę spędzić z nią resztę życia. Kupiłem whisky i poszedłem do mieszkania. Załamany piłem szklankę za szklanką,ogarnęła mnie rozpacz,była nieosiągalna,nie wiedziałem czy spotkam ją jeszcze kiedykolwiek. Byłem zły sam na siebie,zacząłem rzucać meblami po mieszkaniu,dopiłem alkohol i poszedłem spać,ciągle widziałem ją przed oczami. To było straszne. Musiałem się wyżyć,potrzebowałem krwi,odskoczni,postanowiłem że zajmę się tym jutro,teraz muszę jakoś zasnąć.

sobota, 18 maja 2013

14.Festyn.

Po przebudzeniu przypomniałem sobie o festynie w miasteczku położonym niedaleko. Ubrałem się,zjadłem,i postanowiłem tam pojechać.To idealna okazja do kontynuowania mojego hobby. Wszystko spłonęło,więc musiałem zaopatrzyć się w nowe narzędzia. Kupiłem siekierę strażacką,tasak i ruszyłem w drogę. Zatrzymałem się na stacji benzynowej,zatankowałem auto,kupiłem kawę i wróciłem na trasę.Po godzinie jazdy byłem już na miejscu.Rozejrzałem się po okolicy.Znalazłem stary,opuszczony dom jakiś kilometr od głównego placu,na którym odbywał się festyn.Wtopiłem się w tłum,zacząłem się bawić.Kilka piw,nowi znajomi,barbecue i zanim się obejrzałem był już wieczór. Zapadał zmrok,kupiłem jeszcze dwa czteropaki piwa i zapytałem nowych znajomych czy idziemy się przejść.Siekiera i tasak,a także sznur i taśma czekały już na mnie w opuszczonej ruderze. Poszedłem tam z dwoma facetami,mieli około dwudziestu pięciu lat i trzema dziewczynami około dwudziestki. Muzyka z samochodu,piwo i rozmowy,tak upłynęło nam kolejne półtorej godziny. Potem pod pretekstem załatwienia potrzeb fizjologicznych odszedłem na bok.Chwyciłem za siekierą,tasak przypiąłem do paska i wróciłem do znajomych.Wbiłem ją w jednego z mężczyzn jak w drzewo,następnie odrąbałem głowę drugiemu mężczyźnie.Jedna z dziewczyn zaczęła uciekać,rzuciłem siekierę,wbiła jej się w plecy,padła na ziemię jak kłoda.Wyjąłem tasak,kopnąłem obie dziewczyny po kolei w klatkę piersiową,po czym uciąłem im języki.Związałem dziewczyny i zabrałem się za zwłoki.Odrąbywałem im kończyny po kolei,napawając się tą chwilą.Czułem się spełniony kiedy patrzyłem na przerażone dziewczyny,które musiały oglądać moje dzieło.Kidy już każdy trup był w sześciu kawałkach zabrałem się za dziewczęta. Dawno nie czułem smaku ludzkiej krwi,serca. Rozciąłem jednej klatkę piersiową,wyrwałem serce i na oczach drugiej zjadłem je ze smakiem.Postanowiłem abstrahować od reguły że każda moja ofiara musi umrzeć.Wyprułem martwej kobiecie jelita,zrobiłem z nich naszyjnik dla żywej,z pęcherza zrobiłem jej czapkę.Wydłubałem jej oczy i zamieniłem je na oczy martwej kobiety,potem obciąłem jej dłonie. Opatrzyłem rany i poszedłem nad rzekę się umyć,potem wróciłem na festyn.Wypiłem jeszcze kilka piw,bawiłem się dobrze.Około pierwszej wróciłem do samochodu i położyłem się spać.

środa, 15 maja 2013

13.Kłopot z głowy.

Obudziłem się po popołudniu,blady,obolały,jeszcze w poplamionym krwią ubraniu. Zbierało mi się na wymioty więc pobiegłem do łazienki. Musiałem wydalić alkohol z organizmu,potem prysznic,golenie i w miarę nadawałem się do życia. Wyszedłem bez śniadania,nie byłem w stanie nic przełknąć. Przecinałem ulice pełne potencjalnych ofiar bez celu,bez większego sensu. Nie mogłem zapomnieć o tym co stało się wczoraj. Byłem wściekły na samego siego,okropne uczucie. Musiałem się wyżyć,wyładować. Kupiłem kilka kanistrów benzyny i pojechałem na działkę. Zostawiłem je tam,wziąłem taśmę,gruby kij i pojechałem do dzielnicy czarnoskórych. Z kominiarką na twarzy wleciałem w pierwszą wąską uliczkę uderzając kijem każdego po drodze,minąłem chyba pięciu. Dwóch szybko związałem a resztę poobijanych zostawiłem na ziemi. Załadowałem ich do samochodu i odjechałem. Kiedy podjechałem pod działkę stało tak dwóch policjantów,ogarnął mnie lęk. Podszedłem i zapytałem o co chodzi.Okazało się że sąsiedzi donieśli że zapach zgnilizny roznosi się od mojej działki. Nalegali abym pozwolił im się rozejrzeć,tak też zrobiłem. Weszliśmy do środka,otworzyłem drzwi od piwnicy i puściłem funkcjonariusz przodem.Kiedy tylko stanął przed schodami błyskawicznym kopnięciem zwaliłem go na dół,drugi policjant stawiał opór. Szarpaliśmy się chwilę,potem uderzyłem nim kilka razy o ścianę,stracił przytomność. Zawlokłem ich do piwnicy,zabrałem krótkofalówki,telefony i broń. Poszedłem do auta po smoluchów i benzynę. Kiedy wszyscy już byli związani w piwnicy zacząłem zabawę. Zamontowałem tłumik i przestrzeliłem czarnym oba kolana,następnie uderzałem jednego z policjantów w twarz tak długi,aż rozciąłem sobie skórę,stracił przytomność.Zorientowałem się że policyjny samochód stoi przed bramą. Poszedłem po niego,wjechałem nim za dom i z powrotem wróciłem do moich przemiłych gości.Z każdym moim krokiem przerażenie rosło w ich oczach.Używając młotka zrobiłem policjantom z kolan "gruz". Pobawiłem się w doktora,uciąłem penisy wszystkim czterem panom i przyczepiłem zszywaczem każdemu inny. Potem poucinałem wszystkim palce,a rany posypałem solą i owinąłem bandażem. Wszystkim wbiłem po dwie igły w gałkę oczną. Nagle z krótkofalówki jednego z funkcjonariuszy wydobył się dźwięk. Szukają ich. Szybko polałem benzyną piwnicę,całe wnętrze domu i zalałem studnię kilkoma litrami. Wyjąłem z bagażnika łuk,podpaliłem strzałę i wszystko płonęło żywym ogniem.Odjechałem niezwłocznie. Auto porzuciłem w lesie,było kupione na fałszywe nazwisko,tak jak i działka. Nie byłem notowany więc o odciski palców się nie martwię. Wróciłem autostopem,poszedłem do klubu. Kilka kolejek i skończyłem w toalecie z młodą Azjatą. Po szybkim numerku wróciłem do domu. Zrobiłem sobie kolację,potem prysznic i poszedłem spać.

wtorek, 14 maja 2013

Dziękuję

Dziękuję wszystkim odwiedzającym mojego bloga,wasza liczba właśnie zaokrągliła się do dwóch tysięcy. Nie tylko Polacy śledzą mojego bloga,mam również zagranicznych widzów. Jeszcze raz serdecznie dziękuję,to dzięki takim ludziom jak wy mam motywację do kontynuowania mojego opowiadania. 

poniedziałek, 13 maja 2013

12.Larysa

Kiedy się obudziłem dziewczyny już nie było,na poduszce obok mnie leżała karteczka z napisem "Dziękuję za miły wieczór,Larysa". Więc tak miała na imię. Lekko skołowały wstałem i poszedłem do łazienki. Po wyjściu z łazienki zjadłem szybkie śniadanie i poszedłem do pracy,dzień minął szybko. Po pracy zadzwoniłem do Larysy i poprosiłem o spotkanie. Dziwnie mnie do niej ciągnęło,ale nie tak jak do każdej mojej ofiary,to było inne uczucie. Zgodziła się i już godzinę po moim telefonie spotkaliśmy się w parku. Ubrana była w śliczną granatową sukienkę,czarne rajstopy i rażąco żółte szpilki. Działała na mnie jak magnes. Zaprosiłem ją do kawiarni,niewielki,przytulny lokal. Zajęliśmy miejsca na tarasie. Świeciło słońce,choć wiał wiatr,było bardzo przyjemnie. Popołudnie minęło nam miło. Po kawie zaproponowałem jej kino. Zobaczyliśmy jakiś nowy film,komedię romantyczną,potem kolacja na mieście i wylądowaliśmy u mnie. Już od drzwi zaczęła się gra wstępna,wspólny prysznic i do łóżka. Była świetna,to trzeba przyznać,kochaliśmy się kilka godzin. Potem leżąc patrzeliśmy sobie w oczy,coś w tym było. Stała się dla mnie kimś więcej,nie pragnąłem jej krwi,pragnąłem po prostu jej.Rozmawialiśmy o niej,pracowała w biurze,pochodziła z Miami,mieszkała kilkanaście przecznic dalej. Przegadaliśmy prawie całą noc. Następnego dnia oboje mieliśmy wolne. Przespaliśmy się kilka godzin. Wstaliśmy po dwunastej,śniadanie,łazienka i zanim się obejrzałem była już piętnasta. Przy nie traciłem poczucie czasu. Dziś było słonecznie więc zapytałem czy ma ochotę na grilla i opalanie. Spodobał się jej ten pomysł. Przebraliśmy się i wyruszyliśmy do mnie na działkę. Rozłożyłem leżaki i zaczęliśmy opalanie. Dzień zapowiadał się fenomenalnie. Opalaliśmy się może półtorej godziny,potem wziąłem się za grilla a Larysa rozejrzała się w domku. Poszła na piętro,machała mi z balkonu. Zagapiłem się aż nagle mnie olśniło,piwnica była otwarta. Kiedy wbiegłem do środka, drzwi od piwnicy były otwarte na oścież. Kiedy zbiegłem na dół dziewczyna stała osłupiała i nie miała pojęcia co ma robić. Zacząłem się tłumaczyć ale ona nie chciała tego słuchać,z płaczem zaczęła uciekać. Musiałem zareagować,nie mogłem przecież pozwolić jej uciec. Szybkim kopnięciem w brzuch zwaliłem ją ze schodów,w oczach miałem łzy,przecież było nam tak dobrze razem. Z okropnym żalem podszedłem do dziewczyny,zastanawiałem się jak wykonać wyrok. Odruchowo chwyciłem pod młotek i roztłukłem jej czaszkę niczym porcelanową miseczkę. Jej zakrwawione ciało wrzuciłem do studni i wróciłem do miasta. Kupiłem dwie butelki whisky i samotne pijąc zalewałem smutki aż do momentu kiedy zasnąłem już z przepicia.